Pociągiem nocnym z Erywania do Tbilisi: relacja z 2022 roku
Kombinacja Armenia–Gruzja jako struktura wycieczki
Zanim przejdę do samego pociągu, warto powiedzieć coś o szerszej strukturze, która sprawia, że nocny pociąg ma sens. Połączenie Armenii i Gruzji w jednej podróży to jedna z bardziej satysfakcjonujących struktur wycieczek w regionie. Oba kraje są wystarczająco różne, by zestawienie było interesujące, a wystarczająco podobne — w sensie, że oba mają starożytne tradycje chrześcijańskie, niezwykłe krajobrazy i kultury kulinarne warte poważnego potraktowania — by czuć się spójnie.
Typowe połączenie może wyglądać tak: lot do Erywania, dwa do trzech dni w mieście i okolicach (Garni, Geghard, Chor Wirap), podróż na południe do Tatew i regionu Syunik, a następnie nocny pociąg do Tbilisi na cztery do pięciu dni w Gruzji przed lotem powrotnym z Tbilisi. Albo odwrotnie — przylot do Tbilisi i wylot z Erywania.
Przewodnik po kombinowanym itinerarium Armenia–Gruzja zawiera ustrukturyzowane wersje na różne długości. Flagowe itinerarium — 14 dni obejmujące oba kraje — zawiera zarówno kaukaskie atrakcje po każdej stronie, jak i daje wystarczająco dużo czasu w każdym miejscu, by zrobić coś więcej niż tylko odhaczać miejsca na liście.
To, co nocny pociąg robi w tej strukturze, to służy jako zawias: moment przejścia między dwoma krajami, dopełniony podczas snu, dzięki czemu zarówno armeńskie, jak i gruzińskie dni wydają się kompletne, nie skrócone przez podróż.
Dlaczego pociąg
Istnieją trzy oczywiste sposoby na dotarcie z Erywania do Tbilisi: poranna marszrutka ze stacji Kilikia (około sześciu godzin, tania, niekomfortowa, widoki na wąwóz Debed), prywatna lub wspólna taksówka (podobny czas, większy komfort, podobna trasa) albo nocny pociąg. Marszrutka i taksówka przyjeżdżają do Tbilisi po południu; nocny pociąg przybywa o 7:30 rano, korzystając z nocy na transit zamiast na spanie.
Marszrutką jechałem. Jest w porządku. Droga przez wąwóz jest naprawdę piękna, zwłaszcza przez prowincję Lori obok Haghpat i Sanahin — dwa klasztory UNESCO widoczne z drogi, wąwóz opadający do rzeki Debed poniżej. Ale sześć godzin w minibuzie to sześć godzin, i przyjeżdżasz zmęczony.
Nocny pociąg jest inny. Wsiadasz w Erywaniu, śpisz (mniej lub bardziej) i budzisz się w Gruzji. 270 kilometrów między dwiema stolicami rozpływa się w ciemności. Kiedy pociąg wjeżdża na stację Tbilisi o 7:30 rano, masz przed sobą cały dzień i, zakładając że spałeś, większość energii.
Wziąłem nocny pociąg w marcu 2022, rezerwując kuszetkę z wyprzedzeniem w biurze South Caucasus Railways niedaleko stacji kolejowej w Erywaniu. Bilet kosztował około 8000–12 000 AMD, zależnie od klasy — kuszetka czteroosobowa była opcją środkową, tańszą niż dwuosobowa, ale bardziej towarzyską niż wagony z miejscami siedzącymi.
Odjazd o 21:30
Pociąg odjeżdża z Erywania około godziny 21:30. Dotarłem na stację — Dworzec Centralny Erywania, przy ulicy Marszałka Bagramjana — mniej więcej czterdzieści minut wcześniej, co było więcej niż potrzeba, ale dało mi czas na znalezienie peronu i zlokalizowanie wagonu w długim szeregu wagonów z epoki sowieckiej.
Mój przedział miał cztery kuszetki — dwie górne, dwie dolne — i trzy z nich były zajęte, gdy pociąg ruszył: ja na dolnej prawej, pięćdziesięcioletni Gruzin o imieniu Giorgi na górnej prawej (powiedział mi to natychmiast, zaoferował pomarańczę z torby i zasnął, zanim pociąg opuścił miasto) i młoda ormiańska para, która cicho rozmawiała na dolnej lewej kuszetce.
Łóżka w kuszetce są mniej więcej tym, czego można oczekiwać od pociągu zbudowanego w epoce sowieckiej i od tamtej pory konserwowanego: funkcjonalne, nie luksusowe, z materacem piankowym, poduszką i prześcieradłem. Przedział był ciepły, prawdopodobnie zbyt ciepły, jak to mają w zwyczaju wagony odziedziczyły po sowieckim dziedzictwie. Zostawiłem drzwi lekko uchylone na korytarz.
Pociąg minął przedmieścia Erywania, potem skręcił na północ w ciemność. Światła doliny Araratu znikły. Czytałem chwilę, potem zgasiłem lampkę nad kuszetką. Ruch pociągu miał szczególny wolny rytm starych torów — kołysanie i bujanie, ze sporadycznym szarpnięciem na zwrotnicy. Spałem dość dobrze.
Przekraczanie granicy o 2 w nocy
W pewnym momencie w środku nocy — miałem wrażenie, że była około 2 w nocy, co później potwierdziłem — pociąg zwolnił i zatrzymał się. To jest przejście graniczne w Bagratashen (Armenia) / Sadakhlo (Gruzja). Wsiadają dwie grupy strażników granicznych: najpierw ormiańscy, potem gruzińscy, pracujący przez wagony kolejno.
Proces jest uporządkowany. Ormiański strażnik graniczny przeszedł przez przedział, sprawdził paszporty, ostemplował, przeszedł dalej. Gruziński strażnik zrobił to samo dziesięć minut później. Giorgi na górnej kuszetce podał paszport w dół, nie budząc się w pełni. Młoda para na dolnej kuszetce była już przytomna i miała dokumenty gotowe. Cały proces dla naszego przedziału zajął około dwudziestu minut.
Potem cisza, potem pociąg ruszył. Spojrzałem na zegarek: 2:17. Zasnąłem z powrotem.
To, o czym mi mówiono na temat tego przejścia — że może trwać do półtorej godziny w szczycie — nie dotyczyło marca. Latem, podobno, gdy pociąg jest pełny i przepływ pasażerów jest intensywniejszy, przekroczenie trwa dłużej. Marzec, poza sezonem, był szybki.
Przyjazd do Tbilisi
Pociąg przyjechał na Dworzec Centralny Tbilisi o 7:28 — dwie minuty przed czasem. Byłem już rozbudzony, obudzony przez narastające światło dzienne i zmieniający się charakter krajobrazu za oknem. Gruzja i Armenia wyglądają inaczej w sposób zauważalny przy geograficznej granicy: roślinność się zmienia, teren otwiera, a po długim wąwozie Debed droga do doliny Kury jest bardziej rozległa.
Tbilisi o 7:30 rano w marcu jest zimne i dopiero się budzi. Stacja jest centralna i to krótka jazda taksówką (lub metrem) do starówki. Jadłem śniadanie w kawiarni niedaleko stacji — chinkali, gruzińskie pierogi, które są właściwym wyborem śniadaniowym o każdej porze — i szedłem przez starówkę o 9 rano, co dawało poczucie czegoś dostępnego za darmo.
Kontrast z Erywaniem jest natychmiastowo odczuwalny i nie tylko w architekturze (choć architektura jest bardzo różna: rzeźbione drewniane balkony Tbilisi i fasady Art Nouveau kontra tuff i sowiecki modernizm Erywania). Atmosfera obu miast różni się w mniej definiowalnych sposobach — tempo, pejzaż dźwiękowy, stosunek rosyjskojęzycznych szyldów do gruzińskich i ormiańskich. Po kilku dniach w Erywaniu Tbilisi czuło się jak zmiana, nie jak kontynuacja.
Co widać rano
Po przekroczeniu granicy pociąg jedzie dalej na północ przez gruzińską wieś. Krajobraz staje się widoczny o świcie — byłem rozbudzony około 5:30, gdy niebo było już wystarczająco jasne, by widzieć. Dolina Kury otwiera się po wąwozach Debed; są porośnięte winoroślą wzgórza, stare kościoły na szczytach, sporadyczne sowieckie przydrożne budynki. Teren jest zieleniejszy niż okolice Erywania, nawet w marcu.
Mniej więcej czterdzieści minut przed Tbilisi zaczynają się obrzeża miasta: fabryki, bloki mieszkalne, pierwsze znaki w gruzińskim piśmie — charakterystyczne okrągłe litery, które wyglądają inaczej niż jakikolwiek inny alfabet na świecie, w tym ormiański, choć oba kraje mają własne pisma o podobnej starożytności. Byłem podekscytowany gruzińskim jedzeniem w taki sposób, w jaki ekscytujesz się czymś, co jest dobre samo w sobie: chinkali, chaczapuri, wina Kachetii różniące się stylem od ormiańskich, sposób, w jaki starówka Tbilisi wspina się na wzgórza nad Kurą.
Przybycie na Dworzec Centralny Tbilisi jest nieznaczące jako przybycia — miejski terminal, perony, zwykły dworcowy zgiełk. Ale przybywając nocnym pociągiem, z granicą za tobą i porankiem przed tobą, pojawia się szczególna jakość przybycia, której dzienne transfery nie dają. Spałeś w jednym kraju i obudziłeś się w innym. Geografia wydaje się zarobiona.
Korytarz Lori: przez co przejeżdżasz
Trasa marszrutką i taksówką między Erywaniem a Tbilisi przebiega przez wąwóz Debed w prowincji Lori — dramatyczny wąwóz z klasztorami UNESCO Haghpat i Sanahin widocznymi z drogi. Nocny pociąg jedzie inną trasą, częściowo przez tunel, i nocą omijasz te widoki.
Warto to wiedzieć, jeśli klasztory Lori są na twojej liście. Sposób, by je zobaczyć, to zatrzymanie się w Haghpat lub Alaverdi (węzłowym miasteczku w wąwozie) po drodze — albo jadąc na północ marszrutką i zatrzymując się na noc, albo robiąc Haghpat i Sanahin jako wycieczkę jednodniową z Erywania przed podróżą do Tbilisi. Nocny pociąg, ze swej natury, nie jest zaprojektowany do zwiedzania.
Przewodnik po lądowej trasie Erywań–Tbilisi szczegółowo omawia kompromisy między wszystkimi opcjami.
Argument za nocnym pociągiem
Jeśli robisz połączenie kaukaskie — Armenia i Gruzja razem, co jest naturalną i polecaną strukturą dwutygodniowej wycieczki — nocny pociąg elegancko rozwiązuje problem logistyczny. Nie tracisz dnia na transit. Nie przyjeżdżasz wyczerpany. A sama podróż, włącznie z nocną kontrolą graniczną, ma szczególną jakość doświadczenia podróżniczego dostępnego wcześniejszemu pokoleniu podróżników, a nadal dostępnego, niezmienionego, jeśli zdecydujesz się na nie.
Pociąg nie jest romantyczny w sposób, w jaki literatura podróżnicza czasem opisuje nocne pociągi. Kuszetki są sowieckie funkcjonalne. Wagon restauracyjny, gdy działa, serwuje podstawowe jedzenie po przeciętnych cenach. Sceneria między dwoma krajami jest niewidoczna w ciemności. Kupujesz przede wszystkim przesunięcie czasowe: wsiadasz w jednej stolicy i budzisz się w drugiej.
Dla odpowiadającej perspektywy z Tbilisi i gruzińskiej strony połączenia, georgia-spirit.com szczegółowo omawia gruziński koniec trasy — orientację w Tbilisi, region winiarski Kachetii i logistykę poruszania się po Gruzji po przyjeździe z Armenii.
Przewodnik po lądowej trasie Erywań–Tbilisi omawia wszystkie opcje — pociąg, marszrutkę, taksówkę i różne usługi transferowe — z aktualnymi cenami i harmonogramem. Rozkład nocnego pociągu jest potwierdzany sezonowo; sprawdź przed rezerwacją, bo jest okazjonalnie zawieszany z powodu konserwacji.
Uwaga o kontekście po 2022 roku
Wziąłem ten pociąg w marcu 2022 roku, kilka tygodni po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Pociąg miał tego miesiąca niezwykły skład pasażerski: obok zwykłych podróżników Erywań–Tbilisi byli rosyjscy i ukraińscy pasażerowie przemieszczający się przez Gruzję, by dotrzeć do innych miejsc docelowych, używając Kaukazu Południowego jako trasy tranzytowej. Tbilisi przyjmowało duże liczby rosyjskich emigrantów. Atmosfera polityczna w obu krajach była bardziej napięta niż zwykle.
Ten kontekst od tamtej pory ewoluował w złożony sposób. Podróżowanie między Armenią a Gruzją pozostaje proste i dostępne. Trasa jest otwarta, infrastruktura działa, a połączenie obu krajów pozostaje jedną z bardziej satysfakcjonujących struktur podróżniczych w regionie Kaukazu.