Armenia otwiera się: jak wyglądały podróże latem 2020

Armenia otwiera się: jak wyglądały podróże latem 2020

Kontekst

Ten tekst jest pisany pod koniec sierpnia 2020, więc postaram się być konkretny co do sytuacji w tamtym czasie, zamiast posługiwać się ogólnym czasem teraźniejszym, który literatura podróżnicza tak często przyjmuje. Sytuacja była i jest zmienna; do czasu, gdy to czytasz, warunki mogą być inne. Mogę zaoferować uczciwy opis tego, jak podróże po Armenii wyglądały naprawdę latem 2020.

Armenia weszła w lockdown w marcu 2020, zamknęła granice dla turystów i rozpoczęła stopniowe otwieranie od lipca. W połowie sierpnia granice były otwarte z warunkami: zagraniczne przyloty wymagały albo dowodu negatywnego testu PCR wykonanego w ciągu 72 godzin przed odlotem, albo testu na miejscu po przylocie na lotnisku Zvartnots i konieczności kwarantanny do czasu wyników (zazwyczaj 24–48 godzin). Hotele w Erywaniu były otwarte, działając przy zmniejszonej zajętości ze względu na wymogi dystansu społecznego. Restauracje były otwarte z ograniczeniami co do liczby stolików.

Dotarłem w połowie sierpnia z testem PCR robionym trzy dni przed odlotem. Na lotnisku proces był uporządkowany: formularz deklaracyjny, kontrola dokumentów, skan temperatury i wyjście do hali przylotów. Cały proces dodał około dwudziestu minut do normalnej procedury przybycia. Lotnisko było ciche — większość lotów była nadal zawieszona, a garść tras działających (Wiedeń, Moskwa, Dubaj, Paryż) pracowała przy zmniejszonej częstotliwości.

Procedura wjazdu szczegółowo

Na lotnisku Zvartnots procedura przybycia w sierpniu 2020 wyglądała następująco. Na pokładzie lub przy bramce wypełniałeś formularz deklaracji zdrowotnej. Na kontroli paszportowej sprawdzano dokumenty — paszport, formularz deklaracyjny, zaświadczenie o teście PCR. Przeprowadzano skan temperatury. Osoby bez negatywnego testu PCR były kierowane do oddzielnego obszaru na test na miejscu i instruowane, by udać się do wyznaczonych hoteli i czekać na wyniki.

Wymóg testu PCR oznaczał wykonanie testu w ciągu 72 godzin przed odlotem. Czas oczekiwania na wyniki w większości krajów europejskich wynosił wówczas 24–48 godzin, więc zarezerwowanie testu natychmiast po podjęciu decyzji o podróży i zorganizowanie wyników z wyprzedzeniem było praktycznym podejściem. Mój był zrobiony 48 godzin przed odlotem i wysłałem wyniki na e-maila, żeby mieć je dostępne w wielu formatach.

Na odprawie celnej nic niezwykłego. Samo lotnisko działało przy może 15–20 procentach normalnego ruchu pasażerskiego. Hala bagażowa była cicha, co było dezorientujące biorąc pod uwagę to, jak Zvartnots wygląda przy normalnej pojemności. Poszedłem do postoju taksówek, negocjowałem cenę do miasta (3000 AMD w tamtym czasie) i byłem w Erywaniu w ciągu trzydziestu minut.

Erywań, spokojniejszy niż zwykle

Erywań w sierpniu jest normalnie u szczytu letniej energii. Miasto jest gorące i ulice wypełniają się późno wieczorem ludźmi, którzy uciekają od upału w kawiarniach i restauracjach. Wersja 2020 tego była przytłumiona. Otwarte tarasy działały ze stolikami rozmieszczonymi dalej niż zwykle. Personel nosił maski. Niektóre ulice w centrum były mniej zatłoczone niż normalny sierpień; inne były zaskakująco ruchliwe — Ormianie, którzy nie mogli podróżować za granicę, i diaspora, która jeszcze nie wróciła, tworząc wzrost turystyki krajowej.

Ceny były wyraźnie niższe. Hotel, za który zwykle płacę około 60–70 EUR, był dostępny za 45 EUR. Restauracje, które w poprzednich sierpniach były w pełni zarezerwowane, miały wolne stoliki. Taksówkarz, z którym rozmawiałem drugiego dnia, powiedział łamaną angielszczyzną, że biznes to może 40 procent normalnego. Nie narzekał dokładnie, ale liczby były w jego głosie.

Życie na zewnątrz miasta — ulica Abowiana, tarasy Kaskady, parki wokół Opery — było bardziej zaludnione niż obiekty wewnętrzne, co było przewidywalne, a jednocześnie raczej przyjemne. Ludzie spędzali więcej czasu na zewnątrz niż zwykle, co pasowało do pogody.

Klasztory były prawie puste

To jest część, którą, podejrzewam, większość czytających to uzna za najbardziej interesującą: miejsca poza Erywaniem były w zasadzie opuszczone. Normalne tłumy letnie w Geghard, Garni, Chor Wirap i innych głównych miejscach w dużej mierze zniknęły. Wycieczki grupowe — zarówno duże międzynarodowe, jak i krajowe ormiańskie — były albo nieobecne, albo zredukowane do małych ułamków.

Odwiedziłem Geghard w sobotni poranek. W każdą normalną sierpniową sobotę Geghard miałby setki odwiedzających o 10 rano. Tego ranka naliczyłem może piętnaście osób w ciągu dwóch godzin, które tam spędziłem. Siedziałem w głównym wykutym w skale kościele przez trzydzieści minut w całkowitej ciszy i słyszałem akustyczny charakter przestrzeni — echo skalnych ścian, dźwięk wody źródlanej w kanale — w sposób, który letnie tłumy normalnie uniemożliwiają.

Chor Wirap był podobnie pusty. Dotarłem o 8 rano, co zawsze jest wystarczająco wcześnie, by wyprzedzić pierwsze autokary wycieczkowe; w sierpniu 2020 tych autokarów w większości nie było, a 8 rano oznaczało, że miałem klasztor dla siebie przez prawie godzinę. Widok Araratu w porannym świetle, bez innych turystów i w całkowitej ciszy od równiny, był jednym z bardziej poruszających doświadczeń, jakie miałem podczas tej podróży.

To nie było korzystanie z sytuacji. Miejsca były otwarte, personel pracował, opiekunowie klasztorów byli tam. Odwiedzanie ich było normalną rzeczą do zrobienia, która przypadkowo była bardzo nieobfita w ludzi. Było to, w specyficznym kontekście, okno doświadczenia, które raczej nie powtórzy się, i spędziłem czas odpowiednio.

Sytuacja Noravank

Noravank był taki sam: poniedziałkowe popołudnie przyniosło troje innych odwiedzających i mnicha, który sprawiał wrażenie zadowolonego z towarzystwa. Wąwóz był tak dramatyczny jak zawsze — czerwone klify z tufu, dwupiętrowy kościół przylegający do skały, rzeka Darichaj poniżej — a jakość uwagi, jaką pozwala na siebie solitude, sprawiała, że architektura była czytelniejsza. Zostałem dwie godziny.

Jedną rzecz zauważyłem przy każdym z głównych miejsc: sprzedawcy pamiątek, zwykle pierścień straganów przy wejściu, byli albo nieobecni, albo obecni w zmniejszonej liczbie. Ci, którzy byli, wyraźnie cieszyli się ze sprzedaży. Kupiłem ręcznie malowaną miniaturę w Noravank od mężczyzny, który powiedział mi, że jego rodzina sprzedaje tu od piętnastu lat. Jego asortyment był taki sam; jego klienci byli, tymczasowo, nie.

Jak wyglądały hotele

Zatrzymałem się w dwóch hotelach: jednym w Erywaniu i jednym w Gorisie. Oba działały według widocznych protokołów — maski wymagane w obszarach wspólnych, środki do dezynfekcji przy wszystkich wejściach, zredukowane bufety śniadaniowe zastąpione indywidualną obsługą. Żaden nie czuł się niebezpiecznie. Standardy czyszczenia, które obserwowałem, były, jeśli cokolwiek, bardziej widoczne niż normalnie.

Hotel w Gorisie miał pokoje dostępne za około 30 procent poniżej normalnej stawki. Restauracja, która normalnie byłaby pełna podróżnych jadących do Tatew, obsługiwała może jedną trzecią zwykłych stołów. Właścicielka, siedząca przy barze pewnego wieczoru, powiedziała mi, że krajowa turystyka rodzin z Erywania uchroniła ich przed zamknięciem, ale nie zastąpiła zagranicznych odwiedzających. Spodziewała się, że „wróci w przyszłym roku”, co było nadzieją raczej niż przepowiednią, ale wydawało się rozsądne w tamtym czasie.

Czy powinieneś był przyjechać latem 2020?

Warto odpowiedzieć na to bezpośrednio, bo jestem świadomy etycznej złożoności podróżowania podczas pandemii. Moje myślenie: Armenia była otwarta, wymogi wjazdu były jasne, podróż odbywała się w tych samych warunkach co każda inna aktywność publiczna. Korzyść ekonomiczna dla firm turystycznych, które patronizowałem, była realna — hotel w Gorisie wyraźnie potrzebował biznesu. Puste klasztory nie były wypadkiem ciemności; były wynikiem ludzi dokonujących tych samych kalkulacji, co ja.

Byłem ostrożny co do masek, co do dystansów, co do tego kiedy i gdzie być w pomieszczeniach. Nie chodziłem do zatłoczonych miejsc. To jest wersja podróżowania, której sytuacja 2020 wymagała, i była, na swój sposób, bardziej uważna niż normalny tryb. Zauważasz więcej rzeczy, gdy jest mniej ludzi i bardziej zwracasz uwagę na otoczenie.

Praktyczna sytuacja zmieniła się znacząco od sierpnia 2020 roku. Przewodnik po wizie i wjeździe do Armenii zawiera aktualne wymogi. Ten artykuł jest historycznym dokumentem konkretnego momentu, a nie przewodnikiem po obecnych warunkach.

Objazd przez Dilijan

Piątego dnia pojechałem do Dilianu — zalesionego miasteczka górskiego w prowincji Tavush, 95 kilometrów od Erywania, które funkcjonuje jako główna letnia ucieczka od upału miasta. W sierpniu, przy braku normalnych turystów, Dilijan był w interesującym, przejściowym stanie: projekt rewitalizacji starego miasta był kontynuowany, nowe kawiarnie na ulicy Szarambejan były otwarte i spokojne, a szlaki w parku narodowym były całkowicie puste.

Szedłem do jeziora Parz i z powrotem — dwugodzinna leśna trasa — i minąłem cztery osoby. Las w sierpniu ma pełnię, którą zimowe miesiące cofają, i chodzenie w nim bez normalnej tła obecności innych pieszych przynosiło szczególną przyjemność posiadania dobrego miejsca tymczasowo dla siebie.

Klasztor Haghartsin, 18 kilometrów od Dilianu, był taki sam: kompleks całkowicie pusty, gdy dotarłem, jeden mnich widoczny przez podwórze, żadnych pojazdów na parkingu. Spędziłem tam dwie godziny i jadłem spakowane śniadanie na trawie wewnątrz zewnętrznego muru. Było to, w danych okolicznościach, lepszą wizytą w klasztorze niż wiele, które miałem z trzydziestoma innymi turystami.

Implikacja tego wszystkiego to coś, co powinienem stwierdzić ostrożnie: puste miejsca z lata 2020 nie były argumentem za unikaniem turystów, bo ludzie, którzy prowadzą te miejsca — taksówkarze, właściciele kawiarni, sprzedawcy w klasztornych sklepach, operatorzy pensjonatów — potrzebują odwiedzających, żeby przeżyć. Pustka 2020 była dla wielu z nich ekonomicznym kryzysem, nie błogosławieństwem. Odnotowuję to, jak wyglądały wizyty, a nie to, jak powinny wyglądać.

Jedna rzecz spoza turystyki, którą zauważyłem

Rankiem 27 sierpnia 2020 roku siedziałem w kawiarni w Erywaniu, czytając wiadomości, gdy zobaczyłem doniesienia o walkach w Górskim Karabachu. Wymiany artyleryjskie. To miało eskalować we wrześniu do Drugiej Wojny Karabaskiej. Nie miałem wówczas żadnego przeczucia — wydawało się kolejną rundą niskiego poziomu napięcia trwającego od dekad. Gdy kilka dni później opuszczałem Armenię, niebo nad Erywaniem było czyste. To, co nastąpiło, nie było.

Wspominam to tylko dlatego, że każda uczciwa relacja z Armenii w 2020 roku musi przyznać, że rok zawierał coś więcej niż pandemię. Polityczne i militarne wydarzenia jesieni 2020 zmieniły kraj w sposób, który nadal jest przetwarzany. Dla podróżnych odwiedzających teraz, praktyczny przewodnik po bezpieczeństwie omawia, co to oznacza dla podróży.