Letni spacer po Dilianie, ormiańskiej Szwajcarii
| Gdzie | Dilidżan, prowincja Tawusz, ok. 95 km / 2 godz. od Erywania marszrutką |
| Koszt | Marszrutka ok. 1500 AMD w jedną stronę; pokoje dwuosobowe w gospodach od ok. 25 000–35 000 AMD |
| Potrzebny czas | Cały dzień na stare miasto i jezioro Parz; dwa dni z klasztorami |
| Jak dojechać | Marszrutka z dworca Kilikia albo prywatny transfer/wycieczka |
| Najlepszy czas | Czerwiec–wrzesień na leśne spacery; chłodniej niż w Erywaniu przez cały rok |
Czy porównanie się broni?
„Ormiańska Szwajcaria” to wyrażenie pojawiające się w każdym tekście o Dilianie, łącznie z oficjalną literaturą turystyczną, w starych sowieckich przewodnikach turystycznych i teraz w każdym podpisie na Instagramie, jaki kiedykolwiek o tym miejscu widziałem. Porównanie zaprasza do interrogacji.
Co Dilijan ma: góry, lasy (głównie dąb i buk, z grabem i jesionem, wystarczająco gęste, by naprawdę być lasopodobne), czyste powietrze, małą rzekę, dobrze zarządzany park narodowy i ogólne poczucie bycia gdzieś, gdzie wysokość zrobiła coś korzystnego dla jakości wszystkiego. Jest, na ormiańskie standardy, zdecydowanie zielony — co jest znaczące w kraju, który jest w większości ochrowy, szary i wulkaniczny brąz.
Czego Dilijan nie ma: Alp, sera, który ewoluował w konkretnej dolinie, kukułkowych zegarów, nadmiernej infrastruktury narciarskiej ani PKB per capita stawiającego go w jakimkolwiek związku ze Szwajcarią. Porównanie to stary sowiecki skrót marketingowy — „gruzińska droga wojskowa to gruzińskie Chamonix, Dilijan to ormiańska Szwajcaria” — który był powtarzany, aż stał się faktem.
Mówię to wszystko z uczuciem. Dilijan jest naprawdę piękny. Porównanie nie jest powodem.
Stare miasto rano
Dotarłem marszrutką z Erywania — 95 kilometrów, około dwóch godzin z tunelem przecinającym grzbiet Sevan — wczesnym rankiem. Marszrutka jedzie ze stacji autobusowej Kilikia i wysadza przy wjeździe do Dilianu. Z głównej drogi miasto wygląda jak sowiecki kurort górski: lekko przestarzały, sowieckie budynki sanatoryjne widoczne na zboczu, funkcjonalna główna ulica. To jest dokładne i nie jest pełnym obrazem.
Kwartał starego miasta — konkretnie ulica Szarambejan — to inne miejsce. Krótki spacer z głównej drogi przez mały plac prowadzi na brukowaną ulicę XIX-wiecznych domów kupieckich, które były starannie renowowane przez ostatnią dekadę. Renowacja była finansowana częściowo przez Inicjatywę Dilijan, organizację pozarządową powiązaną z Fundacją IDeA, a wyniki są niezwykle dobre: budynki są autentyczne, kamieniarstwo prawdziwe, a sklepy i studia rzemieślnicze je zajmujące — warsztat dywanów, studio ceramiki, rzeźbiarz khachkarów, kilka małych kawiarni — mają autentyczny, a nie performatywny charakter.
Wypiłem kawę w małej kawiarni, której właścicielka, trzydziestolatka o imieniu Ani, parzyła ją po ormiańsku nad palnikiem gazowym, obserwując, jak się nagrzewa. Powiedziała mi, że dorastała w Dilianie, wyjechała do Erywania na dziesięć lat i wróciła trzy lata temu. „Jest tu teraz coś” — powiedziała, gestykulując w stronę ulicy. „Zaczyna być warte bycia tu.”
Wędrówka do jeziora Parz
Po kawie wyruszyłem pieszo do jeziora Parz — „przejrzyste jezioro” po ormiańsku, co jest dokładne — około 8 kilometrów od centrum miasta przez Park Narodowy Dilijan. Szlak jest dobrze oznakowany, przebiega przez rodzaj lasów liściastych, z których znany jest Dilijan, i zajmuje około dwóch godzin spokojnym tempem.
W czerwcu las robi to, co najlepsze lasy liściaste robią w szczycie sezonu: wielokrotne odcienie zieleni, plamiste światło przez baldachim, ptaki słyszalne i okazjonalnie widoczne. Ścieżka biegnie obok potoków przez część trasy, przekracza drewniane mosty i delikatnie wspina się przed dotarciem do jeziora. Samo jezioro jest małe — można je okrążyć w dwadzieścia minut — i doskonale przejrzyste, zgodnie z obietnicą. Drewniana promenada prowadzi przez wodę na małą wyspę.
Przez dwie godziny minąłem może piętnaście osób na szlaku: kilka lokalnych rodzin na spacerze, parę z psem, parę młodych turystów z poważnymi plecakami, którzy najwyraźniej robili coś dłuższego i trudniejszego niż mój spacer. Park ma właściwe szlaki długodystansowe, jeśli ich chcesz — Dilijan jest punktem startowym dla kilku tras do sieci Szlaku Transkaukaskiego — ale wędrówka do jeziora Parz jest dostępna dla każdego, kto może przejść umiarkowaną leśną ścieżkę.
Jezioro ma małą kawiarnię i przystań do łódek. Wynajął łódkę wiosłową za 1000 AMD i spędziłem czterdzieści pięć minut na wodzie, co było odpowiednim stosunkiem aktywności do kontemplacji. Odbicia lasu w spokojnym jeziorze były bardzo dobre.
Klasztory w lesie
Okolice Dilianu mają dwa znaczące klasztory — Haghartsin i Goshavank — oba w zalesionych wzgórzach ponad miastem. Odwiedziłem oba następnego ranka. Haghartsin, 18 kilometrów od Dilianu leśną drogą, to jeden z najlepiej zachowanych średniowiecznych kompleksów w Armenii: trzy kościoły i refektarz z XII i XIII wieku na polanie w lesie, z prawie niczym nowoczesnym widocznym. Klasztor był odrestaurowany w 2012 roku ze środków szejka Khalifa bin Zayed Al Nahyana ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a restauracja była krytykowana przez niektórych historyków architektury za zbyt czystą — część patyny starości została usunięta. Rozumiem krytykę, ale klasztor i tak uważałem za piękny.
Goshavank, 18 kilometrów w przeciwnym kierunku, był założony przez XII-wiecznego jurystę i uczonego Mkhitara Gosha, który napisał tu pierwszy ormiański kodeks cywilny i jest pochowany na terenie klasztoru. Rzeźbione khachkary w Goshavank są jednymi z najlepszych przykładów tej formy: złożone, głęboko cięte, kamień absorbujący leśne światło w sposób, który zdjęcia nie potrafią uchwycić.
Szczegółowe porównanie obu, przewodnik po wędrówkach po parku narodowym Dilijan omawia trasy i to, co znajdziesz przy każdym.
Wypad do Ijevan
Dwadzieścia pięć kilometrów na północny wschód od Dilianu, wzdłuż drogi biegnącej przez coraz bardziej zalesione wzgórza doliną rzeki Aghstev, leży Ijevan — drugie miasto prowincji Tavush o nieco innym charakterze niż Dilijan. Podczas gdy Dilijan zainwestował w stare miasto i infrastrukturę parku narodowego, Ijevan jest mniej wypolerowany, ale może bardziej autentycznie funkcjonalny jako miejsce: robocze miasto z winiarnią (Fabryka Wina i Koniaku Ijevan), dobrym targiem i pobliskim parkiem offroad Vitasar dla tych, którzy chcą czegoś bardziej aktywnego niż leśny spacer.
Winiarnia Ijevan warta jest zatrzymania, jeśli jesteś w okolicy. Obiekt nie jest piękny — sowiecki przemysłowy, zaktualizowany nowoczesnym sprzętem, ale nie architektonicznie przekształcony — ale degustacje są poważne, a wina, szczególnie różowe z lokalnych odmian winogron, są lepsze niż otoczenie sugeruje. Przewodnik po rosyjsku lub ormiańsku (angielski możliwy po wcześniejszym powiadomieniu) oprowadza przez instalację fermentacyjną i do piwnicy. Cena degustacji jest bardzo rozsądna.
Bardziej interesująca jest sama jazda między Dilijanem a Ijevan: wąwóz Aghstev zwęża się w miejscach do kilkuset metrów szerokości, droga biegnie obok rzeki przez las. W czerwcu, gdy jechałem, światło przez drzewa miało tę specyficzną zieleń Tavush, która bardziej uzasadnia porównanie do „ormiańskiej Szwajcarii” niż centra miast. Dwa kruki robiły coś akrobatycznego nad rzeką. Zatrzymałem samochód i obserwowałem przez dziesięć minut.
Kwestia zakwaterowania
Zatrzymałem się w Hotel Old Dilijan Complex — jednym z odrestaurowanych XIX-wiecznych budynków zamienionych w zakwaterowanie w pensjonacie, z pokojami wychodzącymi na podwórze drzew owocowych. Pokoje mają kamienne ściany, proste umeblowanie i są niezwykle wygodne. Cena wynosiła około 30 000 AMD za noc za pokój dwuosobowy, co było bardzo dobrą wartością za to, co oferowano.
Jest też znaczna liczba pensjonatów i homestayów w Dilianie i okolicach, plus kilka opcji hotelowych na obrzeżach. Na letni wyjazd mniejsze opcje noclegowe dają lepszy dostęp do życia miejskiego — wieczorne spacery ulicą Szarambejan, kultura kawiarniana, poczucie bycia w funkcjonującym małym mieście, a nie kurorcie.
Dilijan jest też bazą dla wycieczek jednodniowych po regionie Tavush: Ijevan (25 kilometrów na północny wschód) i Jenokawan z parkiem zipline Yell Extreme to łatwe półdniowe wypady. Przewodnik po prowincji Tavush ma pełny przegląd.
Kultura kawiarniowa, która się rozwinęła
Dilijan nieoczekiwanie stał się jednym z lepszych miejsc do picia specialty coffee w Armenii. Połączenie baristów szkolonych w Erywaniu, którzy przeprowadzili się tu ze względu na tańsze czynsze, i małej, ale rosnącej społeczności pracowników technologicznych (w Dilianie jest znaczący klaster firm IT przyciąganych przez klimat i ulgi podatkowe) przyniosło kulturę kawiarni, która byłaby nie do rozpoznania pięć lat temu.
Kawiarnia, którą lubiłem najbardziej, była na bocznej ulicy przy Szarambejan — mały pokój z sześcioma stolikami, lokalnie palona ormiańska kawa i okno wychodzące na podwórze odrestaurowanego domu w stylu Kumayri. Właściciel, który miał szkolenie baristyczne w Erywaniu i spędził rok w Tbilisi, przygotowywał espresso z arabiki uprawianej w Armenii, która miała owocową słodycz, jakiej się nie spodziewałem od krajowej kawy. Rozmawialiśmy o scenie kawiarni w Erywaniu (którą opisał jako „eksplodującą”) i w Dilianie (którą opisał jako „zaczynającą się”).
Specialty coffee ormiańskie to nowsze zjawisko niż historia wina, ale podąża podobnym łukiem: krajowi producenci, staranne przetwarzanie, mała społeczność entuzjastów budujących coś od podstaw. Przewodnik po kulturze kawiarni Erywania omawia koniec w stolicy; Dilijan to prowincjalne rozszerzenie tego samego trendu.
Co „ormiańska Szwajcaria” naprawdę oznacza
Po dwóch dniach w Dilianie mój wniosek w kwestii porównania: to jest skrót dla „najzieleńsze, najbardziej zalesione, najbardziej umiarkowane miejsce w Armenii”. W kraju, gdzie dominującym krajobrazem jest górski step i skała, Dilijan jest naprawdę inny — ma ekologiczny charakter miejsca kilka szerokości geograficznych dalej na północ. Lasy są prawdziwymi lasami. Powietrze ma jakość, którą letni upał Erywania sprawia, że cenisz z pilnością.
Czy potrzebujesz invokowac Szwajcarię, by to komunikować, to osobne pytanie. Wolałbym powiedzieć: Dilijan to leśne miasto w górach Tavush z dobrymi klasztorami, poprawiającym się starym miastem, parkiem narodowym z właściwymi szlakami i specyficzną letnią chłodnością, która sprawia, że jest najlepszą możliwą odpowiedzią na sierpień w Erywaniu. Nie potrzebujesz alpejskiego porównania, żeby to było przekonujące.
Marszrutka z powrotem do Erywania odjeżdżała o 14:00 i dotarła do miasta, które było o 10 stopni cieplejsze niż tam, gdzie właśnie byłem, o 16:00. Byłem natychmiast zadowolony, że pojechałem.
Łączenie Dilidżanu z resztą Tawuszu
Jeśli masz więcej niż weekend, Dilidżan dobrze sprawdza się jako baza do wolniejszej pętli po regionie, a nie jednego nocnego postoju. Kulturalny dzień wokół Dilidżanu i Idżewanu można wydłużyć o wędrówkę głębiej w park narodowy, a jeśli czas nad jeziorem pociąga bardziej niż las, jezioro Sewan leży wystarczająco blisko na pół dnia objazdu przed lub po Dilidżanie na drodze z Erywania. Podróżni jadący z Gruzji lub do niej czasem prowadzą trasę przez cały Tawusz, ponieważ leży na jednej ze spokojniejszych dróg na północ.
Co zrobiłbym inaczej
Dwa dni okazały się nieco za krótkie. Gdybym jechał ponownie, poświęciłbym jeziorku Parz cały poranek zamiast szybkich dwóch godzin w obie strony, i dodałbym nocleg w samym Idżewanie zamiast traktować go jako jednodniowy wypad — jazda przez wąwóz Aghstew jest na tyle dobra, by robić ją powoli, w obie strony, z postojami. Zarezerwowałbym też gospodę w starym mieście z większym wyprzedzeniem; odrestaurowane pokoje przy ulicy Szarambejana są ograniczone liczebnie i zapełniają się w letnie weekendy.
Jednodniowa wycieczka po lasach i klasztorach Dilidżanu i IdżewanuNajczęściej zadawane pytania
Czy Dilidżan da się zwiedzić jednodniowo z Erywania? Tak, choć na styk — stare miasto i krótki spacer nad jeziorem Parz mieszczą się w długim dniu, ale ominiesz klasztory i wolniejsze tempo, które sprawia, że Dilidżan jest wart odwiedzenia. Nocleg pozwala naprawdę poczuć efekt chłodzącej „ormiańskiej Szwajcarii”, a nie tylko go przelotnie dostrzec.
Czy potrzebuję samochodu, żeby zobaczyć Haghartsin i Goszawank? Niekoniecznie — oba są dostępne taksówką lub w ramach jednodniowej wycieczki z Dilidżanu, a wiele gospód może zorganizować transport. Prywatny pojazd daje większą elastyczność na przystanki wzdłuż leśnych dróg, ale nie jest wymagany.