Spacer po wiszącym moście Khndzoresk w 2024 roku

Spacer po wiszącym moście Khndzoresk w 2024 roku

Przyjazd z Goris w gorący ranek

Droga z Goris do Khndzoresk zajmuje około dwudziestu pięciu minut — piętnaście kilometrów przyzwoitą drogą przez krajobraz, który staje się coraz bardziej dramatyczny w miarę zbliżania się do wąwozu. Wyjechaliśmy z Goris o 8:30 we wtorek w połowie lipca, co okazało się właściwą decyzją: wąwóz skierowany jest ku wschodowi i poranne światło robiło coś niezwykłego z otworami jaskiń w przeciwległej ścianie klifu.

Khndzoresk to jedno z tych miejsc, które na papierze brzmią jak ciekawostka — dawna jaskiniowa wioska z nowoczesnym wiszącym mostem — i okazują się naprawdę interesujące w sposób, który cię zaskakuje. Miejsce ma wiele warstw: średniowieczne wydrążone w miękkim wulkanicznym tufie mieszkania jaskiniowe, zamieszkałe do połowy XX wieku; kościół i budowle obronne na krawędzi kanionu; i wreszcie most, zainstalowany w 2012 roku w ramach planu udostępnienia starej jaskiniowej części wioski turystom.

Most ma 160 metrów długości i przekracza wąwóz na wysokości około 63 metrów nad dnem kanionu. Wisi. Nie groźnie, ale naprawdę — boczne kołysanie, które staje się wyraźniejsze w środku, w połączeniu z pionowymi odbiciami od kroków innych ludzi, sprawia, że można bardzo sprawnie podzielić grupę według stosunku jej członków do wysokości.

Przejście przez most

Tego ranka przekroczyłem most cztery razy — dwa razy w drodze do jaskiniowej strony, dwa razy wracając — bo mój towarzysz chciał wrócić po zdjęcia i, przyznam szczerze, sama przeprawa była na tyle przyjemna, że chętnie ją powtórzyłem.

Pomost mostu wykonany jest z metalowej kraty z powłoką antypoślizgową. Poręcze to solidne kable stalowe. Ogólna inżynieria wygląda na właściwie utrzymaną: w lipcu 2024 roku nie było widać rdzy ani poluzowanych elementów, słupy kotwiczne po obu stronach wyglądają solidnie. Nie znam harmonogramu konserwacji, ale konstrukcja nie sprawiała wrażenia starej ani zaniedbanej. Tablica przy wejściu mówi o maksymalnie piętnastu osobach jednocześnie, co pracownik egzekwuje dość swobodnie — kiedy my przechodziliśmy, było nas około dwunastu i wszystko było w porządku.

Widok ze środka to sedno sprawy. Patrząc w dół wąwozu, warstwy wulkanicznego tufu tworzą prążkowane ściany z różu, kremowego i szarego, usianych ciemnymi otworami komnat jaskiniowych na wielu poziomach. Niektóre były zamieszkałe do lat pięćdziesiątych: wioska w szczytowym okresie w XIX wieku liczyła około dwóch tysięcy mieszkańców żyjących w tych wydrążonych komorach, z kościołem, szkołą i całą resztą niezbędną sprawnie działającej społeczności. Patrząc ze środka mostu na ściany z otworami jaskiń i próbując policzyć pokoje, zaczynasz rozumieć skalę tego, co tu niegdyś istniało.

Spacer po jaskiniowej wiosce

Po przekroczeniu mostu ścieżka stromo schodzi do poziomu jaskiń, a następnie biegnie wzdłuż ściany klifu, umożliwiając dostęp do wejść do jaskiń w różnych miejscach. Kilka komnat jest otwartych i można do nich wejść: nawet w lipcu panuje w nich chłód, a w ścianach widać wydrążone z kamienia platformy do spania i nisze na lampy. Echo w większych komorach jest niezwykłe.

Spacer od mostu do najdalszego dostępnego odcinka jaskiniowego i z powrotem zajmuje przy spokojnym tempie około czterdziestu pięciu minut. Ścieżka ma kilka nierównych odcinków i luźny kamień w niektórych miejscach; nie nazwałbym jej trudną, ale zdecydowanie nie jest dostępna dla wózków. W lipcu wskazane są dobre buty, dużo wody (słońce na ściankach kanionu sprawia, że strona jaskiniowa robi się ciepła już od połowy rana) i krem z filtrem UV.

Kościół po stronie jaskiniowej — Surp Hripsime, mała średniowieczna budowla — jest wart dodatkowych dziesięciu minut marszu. Wnętrze jest skromne, ale otoczenie, wydrążone w klifie z wąwozem widocznym przez drzwi, robi spokojne, a zarazem silne wrażenie.

Wycieczka z przewodnikiem z Yerevan do Goris, Khndzoresk i Tatev

Informacje praktyczne na rok 2024

Obiekt pobiera niewielką opłatę wstępu (1 000 AMD od osoby w lipcu 2024), wnoszoną w budce przy parkingu. Parking jest bezpłatny, a plac ma miejsce na około trzydzieści pojazdów — był pełny gdy przybyliśmy o 8:30 w ruchliwy wtorek, co daje wyobrażenie o wolumenie odwiedzin w sezonie.

Przy parkingu jest mały bar sprzedający kawę, wodę butelkowaną i kanapki. Kawa jest rozpuszczalna i niezbyt dobra. Jeśli zależy wam na kawie, weźcie własną z Goris.

Po jaskiniowej stronie mostu nie ma żadnych udogodnień. Toalety są wyłącznie przy parkingu.

Wycieczki z przewodnikiem po jaskiniowej wiosce są dostępne przez operatorów w Goris — zazwyczaj 4 000–6 000 AMD od osoby za dwugodzinny spacer z lokalnym przewodnikiem, który potrafi wyjaśnić historię społeczności. Kontekst jest naprawdę interesujący i polecam skorzystanie z wycieczki, jeśli zostajecie w Goris przez kilka dni, a nie tylko przejeżdżacie.

Historia jaskiniowej wioski

Jaskinie Khndzoresk są zamieszkałe przynajmniej od czasów średniowiecza, a może i wcześniej — walory ochronne ścian kanionu i obronna pozycja miejsca przyciągały kolejne społeczności w wielu okresach historii Armenii. Średniowieczna i wczesnowspółczesna wioska, która tu wyrosła, była znacznie większa niż same jaskinie: ponad wydrążonymi komorami, na płaskowyżu, stały konwencjonalne kamienne domy, ziemia uprawna i targ. Odcinek jaskiniowy był najgęściej zaludnioną częścią, z wydrążonymi pokojami służącymi za mieszkania, magazyny, stajnie i warsztaty.

Wioska miała własny kościół, szkoły i instytucje obywatelskie w XVIII i XIX wieku, czyli w okresie, z którego pochodzi większość zachowanych dokumentów dotyczących tej społeczności. U szczytu swojego rozwoju Khndzoresk było jedną z większych osad w prowincji Syunik, z szacunkami od 8 000 do 15 000 mieszkańców zamieszkujących łącznie odcinki jaskiniowy i płaskowyżowy — liczby, które wydają się duże, dopóki nie policzysz otworów jaskiń w ścianach kanionu i nie zaczniesz rozumieć gęstości zaludnienia.

Sowiecka relokacja w 1951 roku była częścią szerszego programu osiedlania tradycyjnie półkoczowniczych i żyjących w jaskiniach społeczności w planowych wioskach z dostępem do nowoczesnych usług. Efektem jest nowa wioska Khndzoresk na płaskowyżu powyżej: funkcjonalna, zwyczajna, skomunikowana z drogami, elektrycznością i szkołami. Stara wioska poniżej nie została zburzona; po prostu opuszczona. Jaskinie stoją puste i powoli niszczejąc od czasu wyprowadzki ostatnich rodzin, dlatego to, co widzisz teraz, jest jednocześnie tak atmosferyczne i tak melancholijne.

Khndzoresk w kontekście

Khndzoresk naturalnie łączy się z klasztorem Tatev — oba leżą w Syunik, a wiele jednodniowych wycieczek z Yerevan obejmuje obie atrakcje w jeden długi dzień. Logistyka jest napięta (Yerevan do Tatev to około 250 kilometrów i cztery godziny w jedną stronę), ale wykonalna. Jeśli masz wybór, przenocowanie w Goris jest znacznie bardziej komfortowe i daje czas na porządne zwiedzenie obu miejsc bez presji jednodniowego powrotu.

Z Goris, Tatev jest oddalony o około 20 kilometrów drogą przez wąwóz Vorotan, albo można pojechać do Halidzor i przeprawić się koleją linową Wings of Tatev — opcja bardziej dramatyczna i naprawdę warta 5 752-metrowej przeprawy nad wąwozem. Strona Khndzoresk opisuje alternatywne spacery w kanionie, a przewodnik po prowincji Syunik zawiera pełny przegląd regionalny wraz z planowaniem dojazdu z Yerevan.

Skala starej wioski

Chcę wrócić do jednej rzeczy, która uderzyła mnie, gdy stałem na tym moście w lipcu. Jaskiniowa wioska Khndzoresk nie była zbiorem pustelniczych cel ani prymitywnych schronień. Była funkcjonującą społecznością kilku tysięcy ludzi, utrzymywaną nieprzerwanie przez stulecia, z rozbudowaną infrastrukturą obywatelską i religijną wydrążoną w żywym wulkanicznym tufie. U szczytu w XIX wieku wioska liczyła może dwa tysiące mieszkańców żyjących w setkach wydrążonych w skale komnat, z kościołem, szkołą, targiem, budowlami obronnymi i całą złożonością działającej wspólnoty. Ostatni mieszkańcy wyprowadzili się w 1951 roku, gdy rząd sowiecki przesiedlił ich do nowej wioski na płaskowyżu powyżej.

Powody ich odejścia nie są do końca jasne ze źródeł, które czytałem — według niektórych relacji była to inicjatywa rządu w ramach szerszej modernizacji, inne sugerują, że praktyczne trudności życia jaskiniowego w XX wieku (zaopatrzenie w wodę, dostęp, brak nowoczesnych udogodnień) po prostu sprawiły, że przeprowadzka była dla mieszkańców atrakcyjna. Co można stwierdzić, to że wioska była zamieszkała do niedawna w historycznym sensie i że żyją jeszcze ludzie w wiosce powyżej, którzy pamiętają jaskiniową stronę jako tętniącą życiem społeczność, a nie ruinę.

Stojąc w środku tego wiszącego mostu w porannym świetle, patrząc na ściany kanionu pełne wydrążonych pomieszczeń, łatwo było mi zrozumieć, dlaczego ludzie wybierali życie w dramatycznych krajobrazach. Alternatywa — płaska wioska na płaskowyżu — jest widoczna z krawędzi kanionu. Jest doskonale zwyczajna.

Łączenie Khndzoresk z szerszą wizytą w Syunik

Khndzoresk naturalnie łączy się z klasztorem Tatev w ramach obwodu po Syunik, a większość odwiedzających region łączy oba miejsca w jakiejś konfiguracji. Jaskiniowa wioska i średniowieczny klasztor uzupełniają się charakterem: jedno jest zwyczajne i domowe — o tym, jak zwykli ludzie żyli w tym konkretnym krajobrazie; drugie jest kościelne i wspaniałe — o tym, jak średniowieczny Kościół wyrażał swój autorytet w kamieniu.

Z Goris, Tatev leży około 20 kilometrów drogą przez wąwóz Vorotan, albo można pojechać do Halidzor i przeprawić się koleją linową Wings of Tatev — 5 752 metry nad wąwozem w około 12 minut. Doświadczenie Wings of Tatev jest jedną z bardziej niezwykłych rzeczy, jakie można zrobić w Armenii; w połączeniu z porankiem w Khndzoresk tworzy dzień obejmujący niezwykły zakres tego, co Syunik ma do zaoferowania.

Dla tych, którzy robią Syunik jako wycieczka jednodniowa z Yerevan — trasa liczy 250 kilometrów, około czterech godzin w jedną stronę — połączenie Khndzoresk i Tatev jest napięte, ale możliwe przy wyjściu przed 5:00 rano. Znacznie wygodniejsze jest przenocowanie w Goris. Miasto rozwinęło się w ostatnich latach w przyzwoitą bazę noclegową, z kilkoma pensjonatami i małymi hotelami od wystarczających do naprawdę przyjemnych. Hotel Mirhav jest konsekwentnie polecany, a w obszarze starego miasta jest kilka dobrych restauracji serwujących typowy armeński zestaw z kilkoma odmianami charakterystycznymi dla Syunik.

Przewodnik po prowincji Syunik obejmuje pełen zakres tego, co jest dostępne na południu, od Karahunj (prehistoryczny krąg kamieni zwany “armeńskim Stonehenge”) po Kapan i trasę w kierunku granicy z Iranem. Wodospad Shaki to łatwy dodatek do dnia z Khndzoresk i Tatev — leży około 10 kilometrów na północny wschód od Goris i wizyta zajmuje trzydzieści minut.